sobota, 31 grudnia 2011
piątek, 30 grudnia 2011
czwartek, 29 grudnia 2011
środa, 28 grudnia 2011
wtorek, 27 grudnia 2011
niedziela, 25 grudnia 2011
sobota, 24 grudnia 2011
piątek, 23 grudnia 2011
czwartek, 22 grudnia 2011
środa, 21 grudnia 2011
wtorek, 20 grudnia 2011
poniedziałek, 19 grudnia 2011
niedziela, 18 grudnia 2011
sobota, 17 grudnia 2011
piątek, 16 grudnia 2011
czwartek, 15 grudnia 2011
środa, 14 grudnia 2011
wtorek, 13 grudnia 2011
poniedziałek, 12 grudnia 2011
niedziela, 11 grudnia 2011
sobota, 10 grudnia 2011
piątek, 9 grudnia 2011
czwartek, 8 grudnia 2011
wtorek, 6 grudnia 2011
poniedziałek, 5 grudnia 2011
sobota, 3 grudnia 2011
piątek, 2 grudnia 2011
czwartek, 1 grudnia 2011
poniedziałek, 28 listopada 2011
Miłość moja aż na dnie duszy mojej żyje, Samotna i na zawsze utajona w cieniu, A gdy przy twoim serce wzajemnie zabije, Zadrży i znów jak wprzódy dręczy się w milczeniu. Płomień jej, jak pogrzebna lampa nad mogiłą, Ciągły i niewidzialny rzuca blask po ziemi; I chłodna noc rozpaczy jego nie zaciemi, Chociaż sam tak lśni martwo, jakby go nie było. Wspominaj mię! lecz jeślić inne zajmą wdzięki, Omiń grób mój, nie wychodź już urągać do mnie! Bo tej jednej wycierpieć nie śmiałbym męki, Myśląc tylko, żeś kiedyś mógł zapomnieć o mnie! Niech więc ciebie ostatni, tęskny głos mój wzruszy! Ja umrę, ty sam doli ulituj się mojej! Żal za zmarłych twej męskiej nie zniewieści duszy. Ach, za tyle miłości czegóż chcę? - łzy twojej!
piątek, 25 listopada 2011
Żaden Piękności twór boski Nie jest ci równy urodąI twój tylko głos koi troski Jak muzyka ponad wodą,Gdy się wydaje, że może
To dźwięk zaczarował tak morze,
Sprawił, że fale ucichły,
Do snu ukołysał wichry,
Aż tylko księżyc wysoki Wlecze poświaty kotwicęPrzez gładką taflę zatoki, Jej głębie, rafy, ławice:Tak właśnie duch mój się korzy
Przed tobą, gdy śpiew z przestworzy
Słyszy i wzbiera łagodną
Pełnią, głębią podwodną.
czwartek, 24 listopada 2011
środa, 23 listopada 2011
Posępny duch mój... O, niech twoja ręka
O struny harfy potrącić pośpieszy;
Niech spod pieszczonych palców twych piosenka
Łagodnym szmerem ucho me ucieszy.
Jeśli w mym sercu tli choć skierka mała
Drogich nadziei - ten dźwięk ją dobędzie,
Jeśli łza jedna w tym oku została -
Spłynie - i w mózgu palić już nie będzie...
Lecz graj pieśń dziką, głęboką, co wzrusza,
Niech pierwszy akord weselem nie brzęknie:
Pomnij, minstrel, łez żądna ma dusza;
Gdy mi łzy nie trysną - serce moje pęknie...
Ach, bo to serce z dawna bólu syte,
Bezsenne, milcząc znosiło swą nędzę;
Dziś czas już skończyć - niech pęknie rozbite
Albo niech pieśni ulegnie potędze.
poniedziałek, 21 listopada 2011
sobota, 19 listopada 2011
Sun of the Sleepless
Sun of the sleepless! melancholy star!
Whose tearful beam grows tremulously far,
That show'st the darkness thou canst not dispel
How like art thou to joy remember'd well!
So gleams the past, the light of other days,
Which shines, but warms not with it's powerless rays
A night - beam Sorrow watcheth to behold
Distinct, but distant - clear - but, oh how cold!
czwartek, 17 listopada 2011
LORD BYRON
Więc się spacerów skończył czas
Do późna w ciemną noc,
Choć wciąż w miłości serce trwa,
A księżyc trwoni światła moc.
*
Bo jest od pochwy trwalszy miecz,
Duszy nie przetrwa piersi toń,
Gdy serce zwalnia - jasna rzecz,
Że musi złożyć broń.
*
Choć dla miłości ciemność trwa
I nazbyt wcześnie wstaje świt,
Już się spacerów skończył czas,
Księżyca prysnął mit.
wtorek, 15 listopada 2011
Byron - Widziałem cię płaczącą
Widziałem cię płaczącą, okaś nie otarła I promienna o lazur łezka się oparła Jak na listku fiołka rosa uwieszona. Widziałem i twój uśmiech, i te wówczas oczy, Przy których skonał szafir u twojego łona; Skonał, bo tak żyjących świateł nie roztoczy. Jak w chmurkę wsiąka barwa słonecznego błysku, Którą cienie wieczora nie bez trudu znoszą, Tak twój uśmiech anielski najczystszą rozkoszą Napawa chmurne myśli i duszę w ucisku; A po twoim spojrzeniu pozostaje żywa Boska światłość i długo w sercu się rozpływa.
poniedziałek, 14 listopada 2011
All for love
O talk not to me of a name great in story;
The days of our youth are the days of our glory:
And the myrtle and ivy of sweet two - and - twenty
Are worth all your laurels, though ever so plenty.
What are garlands and crowns to the brow that is wrinkled?
'Tis but as a dead flower with May - dew besprinkled:
Then away with all such from the head that is heary --
What care I for the wreaths that can only give glory?
O Fame!-- If I e'er took delight in thy praises,
'Twas less for the sake of thy high - sounding phrases,
Than to see the bright eyes of the dear one discover
She thought that I was not unworthy to love her.
There chiefly I sought thee, there only I found thee;
Her glance was the best of the rays that surround thee;
When it sparkled o'er aught that was bright in my story,
I knew it was love, and I felt it was glory.
niedziela, 13 listopada 2011
Byron - Słońce bezsennych
Słońce bezsennych! nieba wieczornego oko! Którego łzawy promień drżąc świeci wysoko I ukazuje ciemność - lecz jej nie rozproszy, Jak podobneś do znikłej, wspomnianej rozkoszy, Właśnie tak przeszłość, światło dni dawnych jaśnieje, Świeci ona, lecz promień wystygły nie grzeje; Nie śpi i Smutek i patrzy na jej blask pogodny, Widny, lecz z dala - jasny - lecz och! jakże chłodny!
sobota, 12 listopada 2011
piątek, 11 listopada 2011
Już nie będzie się łaziło
W ten mrok nocny, co nas krył,
Choćby serce jeszcze biło,
Choćby księżyć znów się skrzył.
Miecz odrzuca zdartą pochew,
Duch odmawia piersiom snu,
Miłość niech odpocznie trochę,
Serce musi nabrać tchu.
Więc choć noc kochania uczy
I zbyt wcześnie wraca brzask -
Nie będziemy już się włóczyć
W księżycowy blask.
czwartek, 10 listopada 2011
GEORGE GORDON lord BYRON
Kiedyśmy się żegnali
Kiedyśmy się żegnali
We łzach i w milczeniu,
Gdyś się smutna oparła
Na moim ramieniu,
Twarz miałaś bladą, zimną,
Pocałunek zimniejszy,
Wróżyła mi ta chwila
Okropność dzisiejszej.
Zimno na moje czoło
Spadła rosa ranku -
Przeczułem, że zapomnisz
O dawnym kochanku.
Dziś zachwiana twa sława,
Śluby zniweczone,
Dziś słyszę twoje imię
I za ciebie płonę.
Przy mnie mówią o tobie;
Milczę - rozpacz, trwoga,
Dreszcz mnie przebiega zimny -
Czemuś mi tak droga?
Nie wiedzą, że znam ciebie,
Jak dźwięk dzwonu ich głosy;
Długo, długo klnąć będę
Ciebie - i moje losy.
W tajniśmy się widzieli -
W milczeniu żal tłumię,
Że zapomnieć, oszukać
Twoje serce umie.
Ach! gdy cię ujrzę jeszcze,
Jakimż dziękczynieniem
Do stóp twoich pobiegnę? -
Łzami i milczeniem
Kiedyśmy się żegnali
Kiedyśmy się żegnali
We łzach i w milczeniu,
Gdyś się smutna oparła
Na moim ramieniu,
Twarz miałaś bladą, zimną,
Pocałunek zimniejszy,
Wróżyła mi ta chwila
Okropność dzisiejszej.
Zimno na moje czoło
Spadła rosa ranku -
Przeczułem, że zapomnisz
O dawnym kochanku.
Dziś zachwiana twa sława,
Śluby zniweczone,
Dziś słyszę twoje imię
I za ciebie płonę.
Przy mnie mówią o tobie;
Milczę - rozpacz, trwoga,
Dreszcz mnie przebiega zimny -
Czemuś mi tak droga?
Nie wiedzą, że znam ciebie,
Jak dźwięk dzwonu ich głosy;
Długo, długo klnąć będę
Ciebie - i moje losy.
W tajniśmy się widzieli -
W milczeniu żal tłumię,
Że zapomnieć, oszukać
Twoje serce umie.
Ach! gdy cię ujrzę jeszcze,
Jakimż dziękczynieniem
Do stóp twoich pobiegnę? -
Łzami i milczeniem
środa, 9 listopada 2011
Byron Lord George
Jako na głazie zimnego grobowca
Kreślone imię zatrzyma wędrowca,
Tak niech i moje z tej zimnej stronicy
Zwróci na chwilę przelot twej źrenicy.
A gdy to imię błyśnie w twoim oku
W której bądź stronie i w którym bądź roku,
Pomyśl, uniósłszy przeszłości zasłonę,
Że tu me serce leży pogrzeb
wtorek, 8 listopada 2011
poniedziałek, 7 listopada 2011
Emily Dickinson
Gdybyś miał przyjść Jesienią, Lato
Przegnałabym jednym ruchem
Ręki - z uśmieszkiem pogardliwym,
Jak Gospodyni - Muchę -
Gdybym za rok cię ujrzeć miała,
Zwijałabym miesiące
W kłębki - osobno po Szufladach
W obawie - że coś poplączę -
Gdyby Stulecia nas dzieliły,
Liczyłabym na Palcach
Mijanie lat - do zmartwiałości
Obu rąk - obumarcia -
Gdyby na pewno po tym życiu
Przyjść miało nowe - z tobą -
Cisnęłabym precz życie - Skórkę,
Pod którą Wieczność - Owoc -
Lecz dziś, niepewna, ile potrwa
Ten czas pomiędzy - przegroda -
Daję się zwodzić życiu - Pszczole,
Co nie ujawnia żądła.
niedziela, 6 listopada 2011
William Szekspir
(Sonet 73)
Ujrzysz we mnie tę porę roku, gdy zielone
Liście żółknę i rzednę, aż żadnego nie ma
Na drżącym z zimna drzewie, którego koronę
Wypełniał śpiew, lecz dzisiaj pusta jest i niema.
We mnie ujrzysz ten schyłek dnia, gdy resztka słońca
Gaśnie z wolna, sprawiając, że dzień od zachodu
Pochłania krok po kroku ciemność gęstniejąca,
Noc, ów sobowtór śmierci, kres trosk i zawodu.
We mnie ujrzysz powolne ognia dogasanie,
Żar, który swoją młodość, grę płomieni żwawą,
Obrócił w popiół — własne śmiertelne posłanie,
Gdzie skona, tym strawiony, co było mu strawą.
Ujrzysz — lecz zaczniesz odtąd, zwykłym serca prawem,
Kochać goręcej to, co stracić masz niebawem.
piątek, 4 listopada 2011
Byron - Miłość i śmierć
Widziałem cię, gdy wróg był o krok blisko, Jak już mierzyłaś w niego — w siebie — we mnie.Lepiej paść — niż na lot kreślony nisko Miłość i wolność zamienić nikczemnie.
Widziałem cię wśród fal, gdy nieprzytomnie Łamał się okręt na skałach, a morzeKażdym natarciem zbliżało cię do mnie; Pierś moja łodzią — lub śmiertelnym łożem.
Widziałem cię — i wzrok twój febrą szklany — Gdy mnie na ziemię niemoc powaliła,Z której bym nie wstał — czuwaniem sterany — Gdyby przedwczesna skryła cię mogiła.
Nagły wstrząs ziemi rozkołysał mury, Ludzi z naturą sprzęgł i pchnął na siebie.Za kim wołałem w sklepień mrok ponury? Za tobą. Kogom ocalić biegł? Ciebie.
A gdy ból gasił myśli i jak w matni Niewysłowione zamykał i grzebał,Zawsze ku tobie — nawet w tchu ostatnim, Rwało się serce, ach! częściej, niż trzeba.
Tak było. Jednak za tym serca głosem Nie idziesz! Trudno miłością nam rządzić.Ciebie nie winię, że moim jest losem Żarliwie, próżno kochać cię i błądzić.
czwartek, 3 listopada 2011
czwartek, 20 października 2011
wtorek, 18 października 2011
Lord Byron
Thy cheek is pale with thought, but not from woe,
And yet so lovely, that if Mirth could flush
Its rose of whiteness with the brightest blush,
My heart would wish away that ruder glow:
And dazzle not thy deep-blue eyes---but, oh!
While gazing on them sterner eyes will gush,
And into mine my mother's weakness rush,
Soft as the last drops round Heaven's airy bow.
For, though thy long dark lashes low depending,
The soul of melancholy Gentleness
Gleams like a Seraph from the sky descending,
Above all pain, yet pitying all distress;
At once such majesty with sweetness blending,
I worship more, but cannot love thee less.
sobota, 15 października 2011
czwartek, 13 października 2011
George Gordon Byron
Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina
Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.
Dodaj cień więcej, zgaś parę promieni —
Zniknie w połowie wdzięk nie do nazwania,
Którym jak gromem stajemy rażeni,
Gdy z czarnej fali włosów się wyłania
Lub kiedy jasną jej twarz zarumieni
W pogodnym akcie samorozpoznania.
I czar tej twarzy, policzka i skroni
Jakąż spokojnie pewną ma wymowę:
W ufnym uśmiechu, w barwie, co twarz płoni,
Widać jej czyste dni dotychczasowe,
Lecz i świadomość, jak wielu śni o niej —
Serce niewinne, lecz kochać gotowe!
środa, 12 października 2011
niedziela, 9 października 2011
sobota, 8 października 2011
Byron Lord George
Kiedyśmy się żegnali
We łzach i w milczeniu,
Gdyś się smutna oparła
Na moim ramieniu,
Twarz miałaś bladą, zimną,
Pocałunek zimniejszy,
Wróżyła mi ta chwila
Okropność dzisiejszej.
Zimno na moje czoło
Spadła rosa ranku -
Przeczułem, że zapomnisz
O dawnym kochanku.
Dziś zachwiana twa sława,
Śluby zniweczone,
Dziś słyszę twoje imię
I za ciebie płonę.
Przy mnie mówią o tobie;
Milczę - rozpacz, trwoga,
Dreszcz mnie przebiega zimny -
Czemus mi tak droga?
Nie wiedzą, że znam ciebie,
Jak dźwięk dzwonu ich głosy;
Długo, długo klnąć będę
Ciebie - i moje losy.
W tajniśmy się widzieli -
W milczeniu żal tłumię,
Że zapomnieć, oszukać
Twoje serce umie.
Ach! gdy cię ujrzę jeszcze,
Jakimż dziękczynieniem
Do stóp twoich pobiegnę? -
Łzami i milczeniem...
piątek, 7 października 2011
Byron Lord
Już nie będziemy na noc całą
Już nie będziemy na noc całą Wymykać się, gdy inni zasną —Chociażby serce wciąż kochało A księżyc świecił równie jasno.
Rękojeść słabsza jest od ostrza, Choć dusza żyje — pierś się dusi;I, choćbyś była mi najdroższa, Miłość też tchu zaczerpnąć musi.
Choćby więc dwoje serc w nas chciało Bić jednym tętnem aż do brzaskuJuż nie będziemy przez noc całą Wałęsać się w księżyca blasku.
czwartek, 6 października 2011
William Szekspir
(Sonet 29)
W niełasce u Fortuny, wzgardzony przez ludzi,
Gdy w samotności płaczę, że świat mnie odpycha,
Gdy jęk niebiosa głuche nadaremno budzi,
Gdy wstrętem mnie przejmuje dola moja licha
I gdy zazdroszczę bliźnim: temu — że aż tylu
Ma przyjaciół, owemu — że sławny i wzięty,
Innym — ich głębi myśli czy gładkości stylu,
Przyćmiewających moje najtęższe talenty;
Gdy tak gardzę wręcz sobą, trosk dźwigając brzemię,
Dość pomyśleć o tobie — i niknie zgryzota:
Duch jak skowronek rankiem ponad smętną ziemię
Wzbija się, hymny niosąc pod niebieskie wrota.
Twoja miłość jest darem, o którym wspomnienie
Sprawia, że się i z królem na los nie zamienię.
środa, 5 października 2011
William Szekspir
1
Czy umrzeć mam? Czy uciec tam,
Gdzie nie nęci i nie smęci
miłowanie?
Czy się bronić? Czy pokłonić?
Czy bez żalu się odsłonić
tkliwej ranie?
Jej sługą na wieczność długą
Tak czy owak mnie uczyni jej uroda.
A gdy wzgardzi mną, tym bardziej
Na zawsze mi będzie szkoda.
2
Jednak muszę wylać duszę
I wysłowić tę katuszę,
co się we mnie dzieje.
Uśmiech jej udręce mej
Zmilknąć każe... A jak okaże
niechęć i zwiedzie mą nadzieję?
Precz, zwątpienie, podejrzenie,
Nie trzeba mi dręczyciela!
Zmykaj pędem, a ja będę
Kochał, gdyż nadzieja mnie ośmiela.
3
Gdybym winił, despekt bym czynił
Mej miłości, wzajemności
nim dowiodę.
Zrób więc próbę! Albo lube
Słowo rzeknie ci, albo na zgubę
i na szkodę.
To czy owo zniosę słowo
Od piękności jej, zniosę cierpliwie,
Snadź nie splami się krzywdami
Tego, kto hołd niesie jej w podziwie.
4
We śnie, zdało się, cieleśnie
(Choć biada mi, sen przepada
jak niknące
Cienie) że chodziła, że gwarzyła
Ze mną gołąbeczka miła
gdzieś po łące.
Szliśmy tak, weseli, aż spoczęli
I wargami do warg przywarli,
Ja i ona, spletli ramiona,
Serca mego skarb w uścisku zawarli.
5
Igrał polny wietrzyk swawolny
I co chwilę burzył mile
włos jej złoty,
Zmysły me zmacał, w obłęd wtrącał,
Gdym oglądał wzloty jej włosów
i trzepoty
Ja odurzony, zapatrzony
W jej więcej niż śmiertelne piękno.
Pokąd sięga urody potęga
Wiedzą ci, co przed nią uklękną.
6
Włosy dokoła, w nich gładkość czoła
Wysokiego jej, spod którego
brew się smuży
Marszczką nie tknięta; i oczęta
Pod nią gwiezdne, miłości przynęta,
gdy je mruży.
Kto spojrzy, na policzku jej dojrzy
Sztandar miłości rozwinięty.
Ach, spoglądam i już pożądam,
Już bym chciał posiąść jej ponęty.
7
Jej czerwone wargi zwężone,
Gdy mu się użyczą, wszelką słodyczą
kochanka swego
Karmią i poją, lubością swoją,
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































