poniedziałek, 28 listopada 2011

Miłość moja aż na dnie duszy mojej żyje,
Samotna i na zawsze utajona w cieniu,
A gdy przy twoim serce wzajemnie zabije,
Zadrży i znów jak wprzódy dręczy się w milczeniu.

Płomień jej, jak pogrzebna lampa nad mogiłą,
Ciągły i niewidzialny rzuca blask po ziemi;
I chłodna noc rozpaczy jego nie zaciemi,
Chociaż sam tak lśni martwo, jakby go nie było.

Wspominaj mię! lecz jeślić inne zajmą wdzięki,
Omiń grób mój, nie wychodź już urągać do mnie!
Bo tej jednej wycierpieć nie śmiałbym męki,
Myśląc tylko, żeś kiedyś mógł zapomnieć o mnie!

Niech więc ciebie ostatni, tęskny głos mój wzruszy!
Ja umrę, ty sam doli ulituj się mojej!
Żal za zmarłych twej męskiej nie zniewieści duszy.
Ach, za tyle miłości czegóż chcę? - łzy twojej!
 

piątek, 25 listopada 2011

Żaden Piękności twór boski
Nie jest ci równy urodą
I twój tylko głos koi troski
Jak muzyka ponad wodą,
Gdy się wydaje, że może
To dźwięk zaczarował tak morze,
Sprawił, że fale ucichły,
Do snu ukołysał wichry,

Aż tylko księżyc wysoki
Wlecze poświaty kotwicę
Przez gładką taflę zatoki,
Jej głębie, rafy, ławice:
Tak właśnie duch mój się korzy
Przed tobą, gdy śpiew z przestworzy
Słyszy i wzbiera łagodną
Pełnią, głębią podwodną.

czwartek, 24 listopada 2011

Umarłych obudzono - mam żyć we śnie?
Świat z tyranami w walce - mam stać z boku?
Plon dojrzał - miałbym z pola zejść przedwcześnie?
Nie mogę usnąć; cierń tkwi w moim oku;
Co dzień mnie trąba, grzmiąc, do boju zbroi,
Jej echo w sercu moim -

środa, 23 listopada 2011


Posępny duch mój... O, niech twoja ręka
O struny harfy potrącić pośpieszy;
Niech spod pieszczonych palców twych piosenka
Łagodnym szmerem ucho me ucieszy.
Jeśli w mym sercu tli choć skierka mała
Drogich nadziei - ten dźwięk ją dobędzie,
Jeśli łza jedna w tym oku została -
Spłynie - i w mózgu palić już nie będzie...

Lecz graj pieśń dziką, głęboką, co wzrusza,
Niech pierwszy akord weselem nie brzęknie:
Pomnij, minstrel, łez żądna ma dusza;
Gdy mi łzy nie trysną - serce moje pęknie...
Ach, bo to serce z dawna bólu syte,
Bezsenne, milcząc znosiło swą nędzę;
Dziś czas już skończyć - niech pęknie rozbite
Albo niech pieśni ulegnie potędze.
 

sobota, 19 listopada 2011


Sun of the Sleepless





Sun of the sleepless! melancholy star!
Whose tearful beam grows tremulously far,
That show'st the darkness thou canst not dispel
How like art thou to joy remember'd well!
So gleams the past, the light of other days,
Which shines, but warms not with it's powerless rays
A night - beam Sorrow watcheth to behold
Distinct, but distant - clear - but, oh how cold!

czwartek, 17 listopada 2011

LORD BYRON
Więc się spacerów skończył czas
Do późna w ciemną noc,
Choć wciąż w miłości serce trwa,
A księżyc trwoni światła moc.
           *

Bo jest od pochwy trwalszy miecz,
Duszy nie przetrwa piersi toń,
Gdy serce zwalnia - jasna rzecz,
Że musi złożyć broń.
           *

Choć dla miłości ciemność trwa
I nazbyt wcześnie wstaje świt,
Już się spacerów skończył czas,
Księżyca prysnął mit.

wtorek, 15 listopada 2011


Byron - Widziałem cię płaczącą


Widziałem cię płaczącą, okaś nie otarła
I promienna o lazur łezka się oparła
Jak na listku fiołka rosa uwieszona.
Widziałem i twój uśmiech, i te wówczas oczy,
Przy których skonał szafir u twojego łona;
Skonał, bo tak żyjących świateł nie roztoczy.

Jak w chmurkę wsiąka barwa słonecznego błysku,
Którą cienie wieczora nie bez trudu znoszą,
Tak twój uśmiech anielski najczystszą rozkoszą
Napawa chmurne myśli i duszę w ucisku;
A po twoim spojrzeniu pozostaje żywa
Boska światłość i długo w sercu się rozpływa.

poniedziałek, 14 listopada 2011

All for love



O talk not to me of a name great in story;
The days of our youth are the days of our glory:
And the myrtle and ivy of sweet two - and - twenty
Are worth all your laurels, though ever so plenty.
What are garlands and crowns to the brow that is wrinkled?
'Tis but as a dead flower with May - dew besprinkled:
Then away with all such from the head that is heary --
What care I for the wreaths that can only give glory?
O Fame!-- If I e'er took delight in thy praises,
'Twas less for the sake of thy high - sounding phrases,
Than to see the bright eyes of the dear one discover
She thought that I was not unworthy to love her.
There chiefly I sought thee, there only I found thee;
Her glance was the best of the rays that surround thee;
When it sparkled o'er aught that was bright in my story,
I knew it was love, and I felt it was glory.

niedziela, 13 listopada 2011

Byron - Słońce bezsennych


Słońce bezsennych! nieba wieczornego oko!
Którego łzawy promień drżąc świeci wysoko
I ukazuje ciemność - lecz jej nie rozproszy,
Jak podobneś do znikłej, wspomnianej rozkoszy,
Właśnie tak przeszłość, światło dni dawnych jaśnieje,
Świeci ona, lecz promień wystygły nie grzeje;
Nie śpi i Smutek i patrzy na jej blask pogodny,
Widny, lecz z dala - jasny - lecz och! jakże chłodny!

piątek, 11 listopada 2011


Nie będziemy już się włóczyć

Już nie będzie się łaziło
W ten mrok nocny, co nas krył,
Choćby serce jeszcze biło,
Choćby księżyć znów się skrzył.

Miecz odrzuca zdartą pochew,
Duch odmawia piersiom snu,
Miłość niech odpocznie trochę,
Serce musi nabrać tchu.

Więc choć noc kochania uczy
I zbyt wcześnie wraca brzask -
Nie będziemy już się włóczyć
W księżycowy blask.

czwartek, 10 listopada 2011

GEORGE GORDON lord BYRON
Kiedyśmy się żegnali

Kiedyśmy się żegnali
We łzach i w milczeniu,
Gdyś się smutna oparła
Na moim ramieniu,
Twarz miałaś bladą, zimną,
Pocałunek zimniejszy,
Wróżyła mi ta chwila
Okropność dzisiejszej.

Zimno na moje czoło
Spadła rosa ranku -
Przeczułem, że zapomnisz
O dawnym kochanku.
Dziś zachwiana twa sława,
Śluby zniweczone,
Dziś słyszę twoje imię
I za ciebie płonę.

Przy mnie mówią o tobie;
Milczę - rozpacz, trwoga,
Dreszcz mnie przebiega zimny -
Czemuś mi tak droga?
Nie wiedzą, że znam ciebie,
Jak dźwięk dzwonu ich głosy;
Długo, długo klnąć będę
Ciebie - i moje losy.

W tajniśmy się widzieli -
W milczeniu żal tłumię,
Że zapomnieć, oszukać
Twoje serce umie.
Ach! gdy cię ujrzę jeszcze,
Jakimż dziękczynieniem
Do stóp twoich pobiegnę? -
Łzami i milczeniem

środa, 9 listopada 2011

Byron Lord George


Jako na głazie zimnego grobowca

Kreślone imię zatrzyma wędrowca,

Tak niech i moje z tej zimnej stronicy

Zwróci na chwilę przelot twej źrenicy.



A gdy to imię błyśnie w twoim oku

W której bądź stronie i w którym bądź roku,

Pomyśl, uniósłszy przeszłości zasłonę,

Że tu me serce leży pogrzeb

poniedziałek, 7 listopada 2011

Emily Dickinson 

 


Gdybyś miał przyjść Jesienią, Lato
Przegnałabym jednym ruchem
Ręki - z uśmieszkiem pogardliwym,
Jak Gospodyni - Muchę -

Gdybym za rok cię ujrzeć miała,
Zwijałabym miesiące
W kłębki - osobno po Szufladach
W obawie - że coś poplączę -

Gdyby Stulecia nas dzieliły,
Liczyłabym na Palcach
Mijanie lat - do zmartwiałości
Obu rąk - obumarcia -

Gdyby na pewno po tym życiu
Przyjść miało nowe - z tobą -
Cisnęłabym precz życie - Skórkę,
Pod którą Wieczność - Owoc -

Lecz dziś, niepewna, ile potrwa
Ten czas pomiędzy - przegroda -
Daję się zwodzić życiu - Pszczole,
Co nie ujawnia żądła.

niedziela, 6 listopada 2011

William Szekspir

(Sonet 73)
Ujrzysz we mnie tę porę roku, gdy zielone
Liście żółknę i rzednę, aż żadnego nie ma
Na drżącym z zimna drzewie, którego koronę
Wypełniał śpiew, lecz dzisiaj pusta jest i niema.
We mnie ujrzysz ten schyłek dnia, gdy resztka słońca
Gaśnie z wolna, sprawiając, że dzień od zachodu
Pochłania krok po kroku ciemność gęstniejąca,
Noc, ów sobowtór śmierci, kres trosk i zawodu.
We mnie ujrzysz powolne ognia dogasanie,
Żar, który swoją młodość, grę płomieni żwawą,
Obrócił w popiół — własne śmiertelne posłanie,
Gdzie skona, tym strawiony, co było mu strawą.
Ujrzysz — lecz zaczniesz odtąd, zwykłym serca prawem,
Kochać goręcej to, co stracić masz niebawem.

piątek, 4 listopada 2011

Byron - Miłość i śmierć


Widziałem cię, gdy wróg był o krok blisko,
Jak już mierzyłaś w niego — w siebie — we mnie.
Lepiej paść — niż na lot kreślony nisko
Miłość i wolność zamienić nikczemnie.

Widziałem cię wśród fal, gdy nieprzytomnie
Łamał się okręt na skałach, a morze
Każdym natarciem zbliżało cię do mnie;
Pierś moja łodzią — lub śmiertelnym łożem.

Widziałem cię — i wzrok twój febrą szklany —
Gdy mnie na ziemię niemoc powaliła,
Z której bym nie wstał — czuwaniem sterany —
Gdyby przedwczesna skryła cię mogiła.

Nagły wstrząs ziemi rozkołysał mury,
Ludzi z naturą sprzęgł i pchnął na siebie.
Za kim wołałem w sklepień mrok ponury?
Za tobą. Kogom ocalić biegł? Ciebie.

A gdy ból gasił myśli i jak w matni
Niewysłowione zamykał i grzebał,
Zawsze ku tobie — nawet w tchu ostatnim,
Rwało się serce, ach! częściej, niż trzeba.

Tak było. Jednak za tym serca głosem
Nie idziesz! Trudno miłością nam rządzić.
Ciebie nie winię, że moim jest losem
Żarliwie, próżno kochać cię i błądzić.