piątek, 30 września 2011


Emily Dickinson

Wielki ból zastępuje rutyna cierpienia —
Jak trawa Grób, tak Nerwy porasta konwenans —
Zdrętwiałe Serce nie wie — czy to w nim te ćwieki
Naprawdę tkwiły? kiedy — Wczoraj? czy przed Wiekiem?

Stopy drepczą bezwiednie po Chodniku wąskim
Zdrewniałego Powietrza, Ziemi, Obowiązku —
I niezauważalnie
Twardnieje cierpienie
W Kwarc pogodzenia — w uciszenia Krzemień —

Ołowiana Godzina —
Kto przetrwał, ten ją wspomina
Tak jak ktoś, kto zamarzał, wspomina Biel Śnieżną —
Ziąb — potem Odrętwienie — potem wszystko jedno —

czwartek, 29 września 2011

Byron Lord George


O nie mów mi, o nie mów mi

O szczęściu tych minionych dni, 

Gdy miałaś duszę moją całą.

Pamiętam je, dopóki czas

Nie przyjdzie sprawić, iżby z nas

Śladu na ziemi nie zostało.



Czyż mogłabyś - czyż ja bym mógł

Zapomnieć serca twego stuk, 

Gdym pieścił złoto twych warkoczy?

Dziś jeszcze widzę pąs twych warg,

Co tchnąc miłością, skapią skarg, 

I młodą pierś, i tęskne oczy.



Do srecam tulił cię, a ty

Miewałaś w oczach rzewne mgły -

Wyrzutu może? czy zachęty?

I znowum cię w uściski brał,

Jak gdyby chcąc; by pieszczot szał 

W niebytu strącił nas odmęty.



A potem, gdy się powiek brzeg

Łączył w puszysty jeden ścieg, 

Kryjąc błękitne kule na dnie -

Rzęs twoich długich kładł się cień,

Na licach, jak gdy w mroźny dzień 

Na śniegi pióro kruka spadnie.



Że znów mnie kochasz, miałem sen -

I słodszy był mi majak ten, 

Niż gdybym płonął znów na jawie

Dla innych serc, dla innych lic:

Bo one mi nie niosą nic, 

Gdy ze snem moim je zestawię.



Więc nie mów mi, więc nie mów mi,

Że nigdy już nie wrócą dni, 

Co sennym sycą mnie wspomnieniem -

Póki się nie zmienimy w głaz

I póki nam nie powie czas, 

Że myśmy tu znikomym cieniem.

środa, 28 września 2011


Sonet LXXV

William Szekspir


Tyś dla mych myśli, czym pokarm dla ciała
Lub deszcze słodkie dla łaknącej ziemi;
Taka się walka we mnie rozpętała,
Jak między skąpcem i skarby wszystkiemi:

Razem i pyszny, bogactwem się chlubi,
I pełen lęku przed łupieżcą chowa;
To w samotności z tobą się zagubi,
To znów swą rozkosz chciałby pokazać.

Czasem znów syty, gdy ciebie ogląda,
Czasem złakniony twojego widoku;
Radości innej nie zna, ni żąda

Prócz posiadanej i dostępnej oku.
Tak się więc głodzę, tak się więc obżeram,
Lub nadto pełen, lub schnę i umieram.

wtorek, 27 września 2011


Miłość jest wszystkim, co istnieje

Emily Dickinson


Miłość jest wszystkim, co istnieje —
To wszystko, co o niej wiemy;
Wystarczy — ciężar wozu musi
Stosowny być do kolein.

poniedziałek, 26 września 2011

Miłość — jest wcześniej niż życie

Emily Dickinson

Miłość — jest wcześniej niż Życie —
Trwa dłużej niż Śmierć — jest Stworzenia
Pierwszym Aktem — głównym Aktorem
Na scenie, jaką jest Ziemia —

niedziela, 25 września 2011

William Szekspir

(Sonet 97)
Jakże podobna zimie ta rozłąka z tobą
Po naszym wspólnym, słodkim lecz ulotnym lecie!
Jakiż ziąb we mnie rośnie z każdą mroczną dobą!
Jakże grudniowo gołe wszystko w moim świecie!
A przecież czas rozłąki — zewnętrznym mierzony
Kalendarzem — na lato przypadł i na jesień,
Co, jak brzemienne łono owdowiałej żony,
Nabrzmiewała owocem wiosennych uniesień:
Mnie jednak ta obfitość była nie nadzieją
Lecz obrazem sieroctwa, gdyż nad wszelkie braki
Gorszy brak ciebie: przezeń i letnie dni wieją
Chłodem, przezeń głos tracą najśpiewniejsze ptaki,
A gdy zabrzmią, to głosem tak głuchym, że drżymy
Jak liście, gdy poczują pierwsze tchnienie zimy.



sobota, 24 września 2011

Emily Dickinson

Za każdą chwilę ekstazy
Płacimy w udręki monecie —
W myśl chybotliwej proporcji
Upadków i uniesień.

Za każdą godzinę szczęścia —
Wysupływane nieufnie
Miedziaki lat — nędzne grosze
Łez, uciułane w Kufrze!

piątek, 23 września 2011

Ze specjalną dedykacją dla kochanej Mo!

Emily Dickinson

Szalone — Dzikie Noce!
Przy Twoim boku
Wiodłyby takie Noce
W Rozkosz i Spokój!

Cóż szkodzę — Wichry —
Sercu w Przystani?
Zbędna Busola —
Koniec z Mapami!

Przez Raj wiosłować — przez Morza
Rozległość!
Byle przybić — tej Nocy — do Brzegu
Twojego!

czwartek, 22 września 2011

Emily Dickinson

Dwa razy tylko utraciłam
Aż tyle — wchłonął to grób.
Dwa razy jak żebraczka
Stałam u Bożych wrót!

Anioły — dwakroć zesłane —
Spłaciły mnie — mogłam żyć
Włamywaczu! Bankierze —
Ojcze! Znów nie mam nic!

środa, 21 września 2011

Emily Dickinson

Czekać Godzinę — to długo —
Jeśli Miłość ma się tuż przed sobą —
Czekać Wieczność całą — to krótko —
Jeśli Miłość jest w końcu nagrodą —